billboardW dzisiejszym świecie zdominowanym przez rozwijające się w błyskawicznym tempie technologie można albo się dostosować, albo zniknąć. Wiele tradycyjnych metod robienia czegoś odeszło w zapomnienie na skutek zastąpienia ich przez rozwiązania bardziej nowatorskie, wygodniejsze i adekwatne do realiów, w jakich żyjemy. Podobna sytuacja może wkrótce spotkać reklamowy druk wielkoformatowy.

Billboardy i plakaty są wszędzie, oblepiając każdy wolny skrawek przestrzeni. W wielu miastach na świecie wprowadzono już zakaz rozwieszania płacht reklamowych, co jest bardzo rozsądnym posunięciem, mającym na celu przywrócenie miastom ich naturalnego piękna. Chyba nikt nie czerpie przyjemności z podróżowania ulicami, których krańce wyznaczają nie pięknie zdobione wykończenia zabytkowych kamienic, a wielkie połacie zadrukowanego samochodami, modelkami i smartfonami papieru. Już wkrótce taka forma reklamy może odejść do lamusa.

Coraz więcej mówi się o rozwiązaniu, jakim są tablice programowalne. To również billboardy, tyle że cyfrowe. Spięte ze światem globalnej sieci, co w dużej mierze stanowi właśnie ich siłę. Dlaczego? Ponieważ marketerzy mogą ustalić, do jakich grup docelowych kierowane są reklamy, a wspomniane tablice wyświetlą je właśnie tam, gdzie będą potencjalnie najbardziej korzystne warunki społeczne. Trochę jak reklama na Facebooku, tylko na zewnątrz. Ponadto, analizowanie i śledzenie kampanii będzie o wiele wygodniejsze, ponieważ dane będzie można zestawić z podobnie skonstruowanymi raportami np. właśnie z social mediów.

Branża DOOH oczywiście jest dosyć sceptycznie nastawiona do pojawienia się takiej alternatywy. Jeżeli tablice programowalne rzeczywiście mogłyby działać w taki sposób, dosyć oczywistym jest, że zyski z powierzchni reklamowych drastycznie by spadły, bo nie trzeba by billboardów wieszać wszędzie, a jedynie w kluczowych miejscach – dopasowanie contentu leżałoby po stronie firm administrujących tablicami. Z drugiej strony, ktokolwiek zdołałby stworzyć sieć tego typu multimedialnych billboardów i oferować je w rozsądnej cenie, z pewnością wygrałby wyścig rynkowy w cuglach.

Ale niekoniecznie musi oznaczać to koniec „tradycyjnej” reklamy. Przecież przy odpowiednim przygotowaniu, billboardy drukowane również mogą być pozycjonowane w odniesieniu do miejsca i kluczowych założeń reklamy. Być może kluczem, który pozwoli rynkowi na utrzymanie stabilności, będzie symbioza pomiędzy zewnętrzną reklamą cyfrową i drukowaną. Obie formy mogą zmieniać naszą rzeczywistość, pozostaje jedynie kwestia tego, w jaki zrobią to sposób.

Print Friendly